Aravaipa – jak to rzeka na pustyni – raz jest, raz jej nie ma. Bywa, że w parę minut wylewa tak, że cała dolina zmienia się nie do poznania. Jak pół roku temu. Tamtej nocy taki hałas było słychać, jakby dwie lokomotywy jechały na miasto. Wysoka na 20 stóp fala zmyła kilka domów, wszystkie większe drzewa, przeprawy. Wojsko helikopterem dowoziło prowiant ludziom w głębi kanionu. Przyczepa Dana jakimś cudem się ostała. Szkoda, że i tego białego śmiecia woda nie porwała, mówili nowi, zamożni sąsiedzi.

Klondyke po latach