All posts by karoljalochowski

GREG CHAITIN o sobie

“Większość moich pomysłów jest zdecydowanie kontrowersyjna. Społeczność matematyków ma obowiązek kwestionować nowe punkty widzenia – oczywiście tak długo, jak jest to naturalne i zdrowie. Ale nikt nie spiera się z technicznymi aspektami moich teorii. Sprzeczają się o ich znaczenie i filozoficzne konsekwencje – bądź ich brak. Zważywszy, że zrywam z tradycyjnym spojrzeniem na matematykę, moje pomysły zyskały o wiele więcej akceptacji, niż się spodziewałem. Czas pokaże. Sprawdźmy za sto lat. A czasem trzeba zaczekać nawet dłużej…”

Więcej w NIEZBĘDNIKU INTELIGENTA

Wszystkie światy Hugh Everetta

Teoria Everetta wciąż stawia opór, głównie filozoficzny. Simon Saunders z Oxfordu mówił niedawno (dla magazynu „fq(x)”): „Mamy teraz interpretację, która jest sensowna, ale nie sposób w nią uwierzyć”. Być może dlatego, że jest tylko niewielką częścią większej teorii? „Być może opowie nam ona historię jeszcze dziwniejszą niż to, co zaproponował Everett” – mówi Saunders.

Więcej w POLITYCE

DAVID DEUTSCH o multiwszechświecie

“W multiwszechświecie zawartość ludzkich umysłów rozprzestrzenia się szybko po jego rozgałęzieniach. To znaczy, jeśli myślą umiejętnie. Bo jeśli myślą kiepsko, to zawartość zbiega się i kurczy. Co jednak ważniejsze, teoria multiwszechświata zakłada bliski związek między epistemologią i fizyką. Postęp wiedzy nabiera obiektywnego znaczenia. Kreowanie zyskuje obiektywny sens, bo jest obiektywna różnica między otrzymywaniem informacji z innej informacji w sposób mechaniczny i kreatywny. Co prawda w obu przypadkach można powiedzieć, że informacja powstaje za sprawą praw fizyki, ale kiedy w grę włącza się wysiłek twórczy, dzieje się coś nowego. To dlatego ludzkie umysły są wyjątkowe. Myśląc tworzymy coś z niczego! Choć prawa fizyki pozostają suwerenem, pryska deterministyczny koszmar.”

Więcej w NIEZBĘDNIKU INTELIGENTA

FRANK WILCZEK o niczem

“W próżni dzieją się też inne rzeczy, nie aż tak efemeryczne. Pojawiają się np. cząstki, które nie zmieniają się aż tak szybko i nie umykają, kiedy próbujemy je dojrzeć. Może zabrzmi to dziwnie, ale solidny kawał współczesnej fizyki zajmuje się tym, co wydaje się pustą przestrzenią, a tak naprawdę jest wypełnione małymi tworami zbudowanymi z kwarków i antykwarków , które zwiemy kondensatami. To rodzaj tworzywa, który wypełnia całą przestrzeń i zmienia własności dostrzegalnych cząstek.”

Więcej w POLITYCE

Janna Levin w krainie luster

„Czy to arogancja, czy logika każe mi myśleć, że coś tu jest nie w porządku?” – pyta Levin, autorka wydanego kilka lat temu, lecz wciąż nie przetłumaczonego na język polski dziennika „How the Universe Got Its Spots” (czyli „Jak Wszechświat stał się łaciaty”). Być może czas już przestać straszyć Czarnym Ludem nieskończoności dzieci zapatrzone w nocne niebo. Tak zdaje się przekonywać ta ewangelistka odradzającego się po kilkudziesięciu latach uśpienia ruchu zwolenników poglądu, że wszystko ma swój kres. Nawet Wszechświat. Przynajmniej w pewnym sensie.

Więcej w POLITYCE

Frank Tipler i Omega

Kończąc drugą książkę Tipler stanął nad przepaścią. Ze względu na swój spekulatywny charakter spotkała się ona z chłodnym przyjęciem środowiska naukowego. Ciekawe pomysły, ale za dużo w nich machania rękami, mówiono. Nowe obserwacje dowodziły, że wbrew fundamentalnym założeniom Tiplera Wszechświat zdawał się rozszerzać, zamiast kurczyć. Za sobą miał więc Tipler rzetelny dorobek profesora fizyki matematycznej na Tulane University w USA, przed sobą – ruchome piaski pseudonaukowych dywagacji. I zrobił krok naprzód. Napisał trzecią książkę.

Więcej w POLITYCE

PAUL DAVIES o wierze

“Sądzę, że o ile ostateczne wyjaśnienie fizycznego bytu musi wymagać elementu wiary, to nie dotyczy to praw fizyki. Myślę, że możemy pójść dalej. Że potrafimy rozszerzyć zakres rozważań naukowych, zaproponować teorię praw fizyki i tego, jak – za pośrednictwem mechaniki kwantowej – odnoszą się one do obecności obserwatora. Próbuję skłonić moich kolegów do tego, by przestali przyjmować prawa fizyki jako niezmienne i nadane z góry. Powinniśmy pytać, skąd i dlaczego się wzięły, dlaczego mają taką, a nie inną formę, i dlaczego sprzyjają powstaniu życia.”

Więcej w NIEZBĘDNIKU INTELIGENTA

Aravaipa – jak to rzeka na pustyni – raz jest, raz jej nie ma. Bywa, że w parę minut wylewa tak, że cała dolina zmienia się nie do poznania. Jak pół roku temu. Tamtej nocy taki hałas było słychać, jakby dwie lokomotywy jechały na miasto. Wysoka na 20 stóp fala zmyła kilka domów, wszystkie większe drzewa, przeprawy. Wojsko helikopterem dowoziło prowiant ludziom w głębi kanionu. Przyczepa Dana jakimś cudem się ostała. Szkoda, że i tego białego śmiecia woda nie porwała, mówili nowi, zamożni sąsiedzi.

Klondyke po latach